Opętała mnie faza sprzątania, czyli jak pozycja książkowa może odwrócić nasz świat do góry nogami

Jesienny czas sprzyja nastalgii, sięgnełam po lekturę, która zakupiłam pod wpływem impulsu… może będzie tam coś ciekawego.

Książka przeczytana od dechy do dechy a każdy rozdział i każda strona podsuwała nowe pomysły porzadkowania, przedkładałąm na moją szafę, moją kuchnię, moją łazienkę.

Faktycznie coś w tym jest posprzatamy nasz świat, wydawać się bedzie bardziej uporządkowany. Gdy pozbędziemy się zbędnych rzczy nie będa nam zawadzać, ani za nimi nie zatęsknimy. Ogarnieta szafa odkryje w naszych rzeczach, po dokonanej selekcji nowe trendy, nowa mode , nowe kombinacje, na które wcześniej nie wpadliśmy dlaczego, proste, bo nie widzieliśmy wszystkich naszych ubrań, które były zawalone i wepchniete na koniec szafy. Hmm. coekawe spostrzezenie autorki ksiązki bluzki przechowywać pionowo – warto spróbować. Faktycznie okazuje się, że te z samego dna zawsze są przygniecione i srednio siegamy ,zawsze bierzemy te z brzegu. Ustawienie pionowe moze sie wydawac calkiem sensowne. Inna fajna sugestia opakowania po butach idealnie mogą nam pomoc w segregacji bielizny, skarpetek. Tu uwaga autorka radzi nie zwijac w kulke, a skladac na trzy i pionowo do pudelka wkladac. Tworzy sie mniejszy bałagan, a my widzimy wszystkie rodzaje, nie robiac bałaganu.

Rzeczy na wannie i umywalce nie powinny stac, utrudniaja i wydłuzaja czas porzadkowania. Butelki sa obslizle a produkt staje sie malo wartosciowy. Do kazdego mycia wyjmujemy z szafek po użyciu,  chowamy na wyznaczone miejsce.

Każdy z nas ma tony rzeczy i wydaje mu sie, ze to mu sie przyda, nie ma nic mylniejszego. Skoro tego nie uzylismy teraz i w najblizszym czasie podarujmy komus innemu dajmy naszym przedmiotom drugie zycie., komus innemu moga spuer poslużyć.

Na podlodze nie powinno nic stac łatwiej nam ogarnać porzadek umyc podloge. Mniej rzeczy w otoczeniu to mniej kurzu ,a prostrze dotarcie do półek i regałów.

Mniej rzeczy w otoczeniu zmienia sposób myślenia, zaczynamy odnajdywać czas na inne rzeczy, które zawsze mieliśmy chęć zrobić, ale nigdy nie mieliśmy czasu.

Znaczenie mają wspomnienia, ale porządać należy i czerpać nowe doświadczenia .

Polecam „Magia sprzątania” Marie Kondo

Reklamy

Mało kto wie o Rembert Dodoens

Urodził się 29 czerwca 1517 roku zaledwie tylko 500 lat temu 🙂 w Mechelen. Był znawcą botaniki posiadał ogromną wiedzę w tej dziedzinie. Posiadał wiedzę jak nikt w uwczesnych czasach w kwestii wielu rzadkich chorób. Znany był na całą Europę gdzie jego metody lecznicze były rozpowszechniane.

Jego ojciec Denys Dodoens studiował medycynę w Leuven , po studiach 1548 przeniósł się do Mechelen.

Rembert Dodoens w 1541 rozpoczął praktykę medyczną w Mechelen pełnił tę funkcję 33 lata.

Około 1557 proponowano mu stanowisko wykładowcy w Leuven jednak nie przyjął , następnie miał oferty by zostać osobistym lekarzem Phipa II Hiszpanii jednak ponownie odmówił. Kolejną propozycję bycia lekarzem na wiedeńskim dworze zaakceptował i został osobistym lekarzem Cesarza II Maksymiliana 1527 -1576. W tych latach nawiązał kontakty z innymi europejskimi botanikami.

Do 65 lat wykładał w Leiden tematem przewodnim były choroby wewnetrzne.

10 marca 1585 zmarł, do ostatnich swoich dni był aktywny zawodowo .

Opisywał 1340 gatunków roślin przy czym 600 gatunków zupełnie nowych. Był religijny twierdził, że to co otrzymaliśmy jest darem co napotykamy jest znakiem Próbował nowych leków oraz badał bardzo dokładnie i precyzyjnie każdego pacjenta.

Klasyfikował rośliny , drzewa i krzewy, rośliny twarde i miękkie. Jedyne do czego nie doszedł to to, że rośliny są żeńskie i męskie. Jego prace były tłumaczone na liczne języki europejskie, a nawet na język japoński, co wpłyneło na dalszy rozówj i klasyfikację roślin.

Stare i nowe Mechelen, czyli Oude en een nieuwe van Mechelen

Ostatnio dotarłam do trzech fajnych pozycji ksiażkowych o Mechelen

„Mechelen in oude prentkaarten”, „Water in de straten van Mechelen”, „Mechelen kroniek van een stad 1830-1952” wszystkie trzy pozycje bardzo ciekawe , pełne ilustracji, starych zdjec. Spacerujac uliczkami Mechelen wydaje nam sie, ze chodzimy i podziwiamy piekna stara architekture a jednak nie do konca tak jest. Kazda kamienniczka jest inna gdybysmy sledzili ilustaracje z pierwszej wymienionej przezemnie pozycji byscie zobaczyli jak jest odmienne cos bylo, a czegos juz nie ma . Fantastycznie jest zaglebic sie w historie miejsca wczuc sie w klimat tamtejszych czasów. Jednak my mamy o wiele prosciej kilka pokolen musialo minac zeby uporac sie z mini Wenecja, ktora wkraczala przez progi domów, czy ilosc mostów ktora byla ograniczona . Fantaystycznie działały prywatne instytucje masa małych sklepików najczesciej byly to rodzinne interesy. Znacznie wiecej bylo browarów . Do dnia dzisiejszego zachowały sie w Mechelen dwa Lamot i Carolus – Het Anker .

Zainpisrowały mnie te ksiazki do stworzenia własnego albumu ze zdjeciami starego i nowego Mechelen. Zamieniłam sie w poszukiwacza miejsc, z ktorych to stare zdjecia byly zrobione. Ciekawe uczucie bylo pierwsze gdzie na rogu Ijzerenleen stanełam dokładnie w tym samym miejscu uchwytujac kadr , wówczas pomysłałam cholera prawie 100 late temu ktos tez tu stanal i zrobił zdjecie .

Wyprawa do Monschau

Pogoda zaczyna sie powoli klarować czas na wysunięcie nosa z czterech ścian. Zapowiadała się piekna pogoda stad szybka decyzja poranna sobotnia pobudka i wyprawa do Monschau.

Czas dojazdu z Mechelen zajął nam około 1 godzinę 40 minut około 160km – ale uwierzcie warto było. W drodze do Monschau mieliśmy okazję pierwszy raz przejechać przez Belgię tą bardziej niemiecką. Chwilę później zaczeły sie piękne krajobrazy malownicza droga, znaleźliśmy się na wysokości 500m npm .

Bardzo dobra organizacja miasteczka duzo miejsc parkingowych przed samym centrum, co pozwoliło nam zajrzeć do muzem rzeźb z piasku, huty szkła – dzieci spróbowały wykonania wlasnych szklanych rzeźb bardzo im się podobało byli zafascynowani tym jak powstają szklane przedmioty.

Dalej ruszyliśmy wzdłuż rzeki, ktora spływała z gór dosc szybko wygladała dosc groźnie ale była piekna a jej szum cudownie wyciszał. Wspaniała architektura cudowne zabudowania oraz waskie uliczki a wyzej wznoszace sie ruiny zamku oraz lasy dopelnialy klimatu.

Wyszło słonce spacer byl udany, czas na zjedzenie obiadu. Kazda knajpa oferowala pysznosci nie sposob bylo sie oprzec wybralismy jedna sposrod wielu. Menu idealne wybralismy karfofelki z pietruszka, surowka i pstrag, oraz zupe gulaszowa.  Dzieci jadly szncla z frytkami , curry worst oraz pyszna pomidorowa. Popijalismy dobrym tutejszym browarem.

Czas na spacer ciag dalszy, wdrapalismy sie na gore zeby zobaczyc miasteczko z gory widok bajka. Ku ciekawosci wielu podobno w 2010 ilosc mieszkancow liczyla 12tys .

Czas na kawe szum rzeki stoliki w sloncu i wokol architektura otoczona lasami natury .

Miejscowosc godna polecenia 🙂 z calego serca z czystym sumieniem polecam warto

 

Dekoracje

Każdy z Was zapewne ma bzika ….  ma, bądź jeszcze go nie odkrył. Mnie właśnie ogarnęło szaleństwo twórcze . Co sądzicie o mojej nowej twórczości ? Sprawia mi to frajdę i to ogromną jeśli tylko coś sobie ubzduram sięgam po materiały i tworzę od ręki nie czekam , bo może mi jeszcze przejdzie lepiej nie […]

Katrien Vanderlinden

Dziewczyna z pasja tworzy przecudowne wzory geometryczne , to co przygotowuje na papierze przenosi na ściany, a efekt pracy jest zaskakujacy 🙂 Zachwycajaca kolorystyka, uwidoczniona przestrzeń i pomysł . Inspirujaca , ciekawa i zaskakujaca.

Sami zobaczcie 🙂

http://www.wonderwalls.be

Młoda utalentowana dziewczyna, ktora przeprowadzajac sie do nowego domu nie byla usatysfakcjonowana propozycjami sklepowymi w kwestii tapet. Postanowiala wiec stworzyc wlasne dzielo i przeniesc je na sciane. Dodatkowo mozemy spotkac ta przemila i twórcza osóbke w telewizji flamandzkiej een w srodowe wieczory. Jest równiez wiele informacji oraz propozycji jakie tworzy Katrien w internecie.

Kazda tworczosc rozwija  nas, gdyz w kazdym z nas jest  twórca.

Dzień św.Huberta

Zapewne nie każdy o tym święcie słyszał, obchodzony 3 listopada święto, myśliwych, leśników, sportowców, matematyków, kusnierzy i jeźdźców.

W przed dzień tego śwtęta obodzona jest uroczysta msza, na któej po jednej zasiadają właściciele ze swoimi psiakami. Piekne jastrzębie, które uczestniczą w procesji oraz zwierzyna, która została upolowana bażanty, króliki …..Na koniec mszy pupile są święcone, następnie cały kościół idzie w kierunku ogniska gdzie przyżądzane jest jadło .

Hubert urodził się w 655 w Gastonii, był potomkiem rodu Merowingów. Uwielbiał polować tak jak jego ojciec.Często polował ze swoim tatą, a w wielku 14 lat ponoć ojciec uratował jego życie w Pirenejach. Pdczas tej wyprawy Hubert został zaatakowany przez niedźwiedzia. Pełnoletni udał się do króla Frankonii tam poslubił córkę Pepina z Herstial. Z tego związku urodził się syn Floribert., późniejszy następca w biskupstwie Liege. Hubert prowdził zacne i hulaszcze życie nadal również polując. Tak było do roku 695 wtedy to polując w Gorach Ardeńskich napotkał białego jelenia z promieniującym krzyżem w wieńcu. Usłyszał wtedy głos Stwórcy, który ostrzegł go i zastopował z jego nieustannymi pokusami i nakazał udać się do Lamberta -biskupa Masstricht – Tongres. I też tak zrobił, rozpoczął studia teologiczne i działalność misjonarską w Ardenach i Brabancji. Po śmierci biskupa Lamberta otrzymał skrę biskupią. Jak o biskup przemierzał wioski i miasta zachęcając ludzi do wiary w Chrystusa. W 717 przeniósł stolicę biskupią do Liege. Zmarł w 727 w Tervuren, przed śmiercią chciał wygłosić mowę już słaby i schorowany potrzymując swoje owieczki do wiary, ale nie zdołał. Został pochowany w kościele św. Piotra w Liege. Za doczesne zasługi wkrótce został ogłoszony świętym .